piątek, 14 listopada 2014

PROTEINOWY MURZYNEK - ciasto czekoladowe w 2 minuty

W dodatku ma tylko niecałe 180kcal! W tym 28g białka!
A zrobienie go zajmuje niecałe 2 minuty...

Pamiętacie moją wersję ciasta czekoladowego z mikrofali?
Ten przepis jest podobny, aczkolwiek nie używamy w nim płatków owsianych, dzięki czemu zawiera mniej węglowodanów. Może dla niektórych to niewielka różnica, jednak jeśli ktoś liczy makroskładniki co do grama, to sprawa kształtuje się inaczej ;)


To kolejny powód, dla którego warto zaopatrzyć się w odżywkę białkową :)

Przepis:
-25g odżywki białkowej (u mnie karmelowo-mleczna)
-50ml mleka
-2 kopiaste łyżeczki kakao (10g)
-białko jaja
-1 łyżeczka proszku do pieczenia


Wszystko dokładnie mieszamy w misce, która się nadaje do użycia w mikrofali. Lepiej umieścić masę w dość wysokim/szerokim naczyniu, ponieważ ciasto sporo rośnie.

Grzać w mikrofali około 1,5minuty.


Smarujemy czym chcemy. Może to być masło orzechowe, polewa czekoladowa (przepis TU, TU i TU), dżem, domowa konfitura, syrop klonowy... zupełna dowolność :)

Smacznego!

wtorek, 11 listopada 2014

Cynamonowe ciateczka owsiane z polewą czekoladową

-1 jajko
-80g płatków owsianych
-średnie jabłko
-cynamon



Wykonanie jest banalne: trzemy jabłko na tarce o dużych oczkach, łączymy dokładnie wszystkie składniki w dużej misce. Voila!
Formujemy na kształt ciastek, pieczemy przez 15-20 min. w temp. 180*C.
Po upieczeniu zostawiłam na noc w uchylonym piekarniku.

Polewę można zrobić TAK, TAK lub TAK.
(Otwieram moje stare posty w poszukiwaniu przepisów na tę polewę i.. łapię się za głowę, ile ja wtedy słodzika wciskałam do wszystkiego :O Teraz na taką polewę daję tylko 0,5tabletki.. wtedy dawałam 3..)

A tutaj ta sama wersja zrobiona w małej keksówce (te same proporcje, lecz mniej składników), było bardziej "mokre", ponieważ zjadłam od razu po upieczeniu ;)




A tutaj moje odżywki, których aktualnie używam:




Syntrax Matrix o smaku kremu bananowego
Bardzo smaczne, aczkolwiek smak się przejada już po tygodniu.. Powoli nie mogę na to patrzeć.

A tutaj białko serwatkowe od kfd (tak się świetnie składa, że mam sklep kfd niedaleko domu, tak więc mogę zamówić przez internet i odebrać osobiście, nie muszę płacić za przesyłkę:))
Jest tanie, nie zawiera białek roślinnych (kiedyś była o to afera, teraz jest dostęp do badań potwierdzających ich brak), a smak... tutaj KARMELOWO-MLECZNY, który po prostu W-Y-M-I-A-T-A! Mogę pić litrami!

wtorek, 28 października 2014

Kruche ORZECHOWE Ciasteczka - bez mąki, bez cukru...

Wszyscy kochamy masło orzechowe miłością bezgraniczną (a jeśli jest to domowa wersja, to już w ogóle miłość na zabój). Nawet jeśli ma "trochę" tłuszczu i mocno zawyża nasz bilans kaloryczny-nie stoi to na przeszkodzie, żeby dodać łyżkę do porannej owsianki.

Tym razem masło mam zrobione tylko z orzeszków ziemnych i włoskich ze szczyptą soli.
W dodatku byłam na tyle leniwa, że nawet tych orzechów nie prażyłam-wrzuciłam do malaksera prosto z paczki.

Tych ciastek nie radzę zjadać od razu w całości. Najlepiej podzielić się nimi lub porcjować sobie na kilka dni.



Kruche orzechowe ciasteczka
bez mąki, cukru

-200g masła orzechowego-ja użyłam domowego, natomiast te sklepowe również się nadają; warto przy zakupie kierować się zawartością orzechów w produkcie;
-100g płatków owsianych
-30g (1 miarka) wheya-u mnie smak karmelowo-mleczny- dodałam go, aby zawyżyć ilość białka w ciastkach; smak odżywki nie jest zbytnio wyczuwalny w gotowym wypieku (a szkoda!), bez odżywki również wyjdą;
-1 jajko


Nie ma nic prostszego, niż zrobienie tych ciastek: po prostu wrzucamy wszystko do blendera i miksujemy:) Jako że dodałam odżywki, konsystencję miałam zbyt sypką, dlatego dolałam kilka łyżek wody i jeszcze raz wszystko zblenderowałam). Masa musi być jednolita, jednak nie lejąca-gdy włożymy w środek miski łyżkę, ta ma się w miarę trzymać zatopiona w "cieście".
Formujemy ciasteczka na papierze do pieczenia.
Pieczemy w 200*C, niestety nie spojrzałam na zegarek, ile dokladnie się piekły, obstawiam, ze było to 15-20min, jednak alarmuję o ostrożność i zaglądanie co kilka minut do piekarnika (można spokojnie otwierac drzwiczki podczas pieczenia, ciasteczka się nie spłaszczą, nie oklapną etc).

Mi wyszło z podanych skladnikow 15 ciastek. Jedno około 120-130kcal. Jednak kaloryczność oczywiście zależy od tego, na ile porcji wystarczy wam surowego "ciasta".
Chrupię je sobie po treningu :)
___________

A tak niejedzeniowo. Udało mi się w końcu dorwać bananowego Kallosa. Biegam za nim odkąd zobaczyłam go w gazetce jako nowość i nigdy nie potrafiłam go upolować w Hebe. Dziś go zdobyłam, idę testować.



wtorek, 7 października 2014

Kosmetycznie...

...czyli kilka migawek tego, co mi ostatnio wpadło w ręce.
Szampon do włosów dodający objętości-wypada najlepiej z całej przedstawinej trójki. Co prawda po jego użyciu objętość nie powala, aczkolwiek pomaga mi poskromić niesfornie odstające włosy. Nie wysusza, nie podrażnia. Póki co zastąpił miejsce Babydream i Facelle, których do tej pory używałam. Zastanawia mnie tylko tajemniczy Alcohol w składzie, czy ktoś już rozszyfrował, co to dokładnie jest?

Odżywka do włosów z wyciągiem z baobabu-niestety efektem nie powala, istnieje wiele lepszych odżywek. Póki co nic nie przebije ukochanej Balei, która jest tania jak barszcz, a robi na moich włosach cuda. Żałuję tylko, że nie zakupiłam jej więcej podczas pobytu w Niemczech.


Konturówka do brwi oraz tusz, który dostałam w prezencie :) Bardzo ładnie podkręca i wydłuża rzęsy, niestety szczoteczka jest trochę dla mnie za duża, w dodatku bardzo dużo produktu zbiera się na jej końcu. Są na rynku lepsze tusze, np niezastąpiony Lovely curling Pump up.



A tutaj suszarka z jonizacją i zimnym powietrzem z Aldi. Moja przyjaciółka jest jej posiadaczką od roku (rok temu ukazała się dokladnie w tym samym czasie), bardzo ją chwali, także jak tylko zobaczyłam ją w nowej gazetce, od razu pobiegłam do sklepu. Na szczęście w moim mieście popyt na suszarki nie jest zbyt duży, nie spotkałam się z tłumem okupującym kosze, jak w przypadku sportowych tygodni Lidla;)

A tutaj już klasyk-płyn micelarny z Biedronki, to już chyba moja setna buteleczka, a będzie ich jeszcze więcej:)

Chcąc nabyć następcę mojego zdenkowanego już pudru, rozpoczęłam poszukiwania w Super Pharmie i znalazłam ten oto egzemplarz. Kupiłam w promocyjnej cenie, także stwierdziłam, ze w razie czego dużo nie stracę. Pierwsze co mnie uderzyło, po otwarciu pudełka, to okropny zapach-męczę się z nim za każdym razem. Strasznie kiepska gąbka, która od razu znalazła inne zastosowanie-w zmywaniu paznokci :). Mam najjaśniejszy kolor, niestety moja letnia opalenizna zniknęła już całkiem, przez co posiadane pudry zaczęły być dla mnie zbyt ciemne:(. 

To już wszystko na dziś, pozdrawiam.

czwartek, 28 sierpnia 2014

...kolejne placki, tym razem nie tak bardzo niskokalorycznie...

...ale za to jakie smacznie :-) Placki wciąż, jak większość moich kuchennych eksperymentów, nie zawierają białej mąki, cukru, smażę je bez tłuszczu... Jednak niestety, co damy do środka (lub również jak i w moim przypadku-na wierzch;)) robi swoje. To, co otrzymałam na moim talerzu, w smaku przypomina placki po węgiersku mojej mamy, a jak wiadomo, wszystko, co wywodzi się z maminego garnuszka zachwyca smakiem. (Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego przypomina mi się ten smak. Placki po węgiersku zrobione przede wszystkim z ziemniaków, smażone na masie oleju, z gulaszem, keczupem i śmietaną. Nie mówię, że nie lubię, jednak "składnikowo" bardzo odbiega od tego, co ja zrobiłam.)


Przepis na placki:
-1 jajko+1 białko
-3 łyżki płatków owsianych (zmielonych na mąkę)
-2 łyżki jogurtu naturalnego
-1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
-odrobina suszu warzywnego/soli/pieprzu/lub po prostu ulubionych przypraw :-)


1.Smażymy placki na posmarowanej olejem patelni (leję kilka kropel, po czym rozcieram papierowym ręcznikiem po całej patelni). Mi wyszły 3 duże placki.
2.Każdą warstwę posmarowałam Twarogiem Delikatnym President z rzodkiewką (gruuube warstwy).
3.Na wierzch dałam 2 łyżki domowego Ajvaru (uwielbiam ten dodatek, gdy jest sezon na paprykę, zaopatrujemy całą piwnicę w słoiczki z tym przetworem:)), serek camembert z grzybami (uwielbiam go, mój cichy zabójca) oraz oliwki...
Guten Appetit!

_________________________

Biorę udział w rozdaniu na blogu
http://rincewind99.blogspot.com/ :-)
http://1.bp.blogspot.com/-9QIc9lQErmU/U99_y2mS5SI/AAAAAAAAMwA/GF_ksu89a4c/s1600/rozdanie.jpg

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Wizyta w niemieckich drogeriach

Miałam okazję spędzić trochę czasu u naszych zachodnich sąsiadów. Miasteczko, ludzie i ich nieco odmienne zachowania, owszem, urzekły mnie, lecz nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia, jak dwa niewinnie wyglądające miejsca, a mianowicie: niemieckie drogerie dm i Muller.

 

Już w pierwszy dzień odwiedziłam dm, osławiony swoją marką własną Balea,co więcej, ciągnęłam chłopaka przez pół miasta do tej jaskini skarbów.
W następnych dniach nadszedł czas na Muller. Szczerze, nie słyszalam wczesniej o tej drogerii. Dowiedziałam się na dzień przed wyjazdem, robiąc internetowy research, jednak nie wyobrazałam sobie ogromu tego miejsca. Po wejściu do sklepu moim oczom ukazał się ISTNY RAJ.

 Żele pod prysznic o powalających zapachach. Drugi od lewej urzekł mnie tak bardzo, że dokupiłam jeszcze zapas do dozownika w tym samym zapachu.
Wszystkie w cenach 0,55-0,70€.

Moja ulubiona część: włosy.
Odżywki Balea bez silikonów, wzięłam na spróbowanie, gdyz czytałam o nich na blogach. Spróbujemy, zobaczymy.
Różową odżywkę z Isany mam pierwszy raz w życiu i na moich włosach zdziałała cuda. Sprawdziłam komentarze na KWC (niezbyt pochlebne) i wierzyć mi się nie chce, że moje włosy były po niej miękkie, śliskie i wygładzone.
Spray L'oreal do włosów zniszczonych-jestem wierna tego typu sprayom z Glisskura, jednak co zaszkodzi spróbować innych marek, zwłaszcza że kupiłam go za 1,50€!


Garnier masło kakaowe i olej kokosowy-nie przypominam sobie, żebym ją widziała w Polce, a jako, ze lubię jej siostrę- Awokado i Karite, wzięłam na spróbowanie. 


Balsam do włosów Schauma. Także się nie natknęłam w Polsce, a może się mylę? Szczerze mówiąc, spodziewałam się silikonowego serum konsystencji jedwabiu, zastałam balsam, w dodatku niemiło pachnący denaturatem (po powąchaniu od razu sprawdziłam ponownie skład, czy aby nie przeoczyłam Alcohol Denat na czołowym miejscu w składzie-takie odniosłam wrażenie po zapachu, jednak jak widać, tego składnika zupełnie brak. Urzekł mnie dodatek hydrolizowanej keratyny i olejku arganowego. Balsam już wypróbowałam, nałożyłam niewielką ilość od połowy długości włosów-na pierwszy rzut oka włosy wydają się "mokre", obciążone, jednak po kilku minutach efekt znika, a w ich miejscu oczom ukazują się idealnie gładkie pasma.

 Z tego, co mi wiadomo, produkt dostępny w Polsce. Nigdy nie lubiłam produktów Schaumy, do tej odżywki przyciągnęła mnie promocyjna cena 1€. Na samym początku składu: Hydrolyzed Collagen, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolized Keratin, Hydrolized Keratin, co jeszcze zwiększyło moje zainteresowanie produktem. Obowiązkowo wylądował w moim koszyku, mam nadzieję, że mój entuzjazm nie okaże się zgubny.

Olejek do ciała kupiony na ogromnej platformie z naturalnymi kosmetykami w Mullerze. Ciekawa jestem tylko, jak ogromna przepaść jest między procentową zawartością oleju słonecznikowego, a ze słodkich migdałów. Oprócz tego: witamina E, olej jojoba, olej z owoców róży.
Naolejowałam na noc włosy, po odpowiednim zmyciu i naturalnym wyschnięciu włosy były sypkie i miękkie jak nigdy dotąd. Wątpię, że to zasługa oleju słonecznikowego, który jest na pierwszym miejscu w składzie, ponieważ to już przerabiałam i nie było takiego efektu. Stawiam na dalsze składniki, których jeszcze nie próbowałam solo (a powinnam, i zrobię to w najbliższej przyszłości).


Gdybyście słyszały, jak mój chłopak próbował mnie zapewnić, że olejkiem do ciała nie należy smarować włosów ("Kochanie, tu jest napisane K O R P E R, czyli "body", to nie nadaje się do włosów, zaufaj mi"). Dobrze, że nie widział, że myję włosy Facelle... Cena 2,95€/100ml


Pomadka do ust, także zakupiona w Muller. Terra Naturi jest to marka własna Muller, wspomniana wyżej platforma z naturalnymi kosmetykami. Duża zawartość olejków w składzie, moje usta są zachwycone od pierwszego użycia. Cena 1,15€

 

I ostatnie dwie rzeczy z niemieckiego Rossmanna. Tonik kupiłam, ponieważ skończył mi się mój ulubieniec z Biedronki, zobaczymy czego jest wart.

Jako, że Deutschland, oprócz piwa i wurstów, to także Kraina Słodyczy, nie omieszkałam zajadać się: lodami Ben&Jerry (najlepsze lody na świecie, zwłaszcza wersja Brownie oraz Cookie Dough), batonikami Milki z oreo, niebieskimi KitKatami i różnistymi żelkami. Coca cola vanilla jest w tej samej cenie, co zwyczajna cola (u nas cena jest dwukrotnie wyższa...), co więcej, znalazłam Coca-cola koffeinfrei, Light Lemon C (light cytrynowa z witaminą C), Sprite oraz Fanta bez cukru.

A tutaj kilka słodyczy, które znalazłam w Hiszpanii:








LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...